Loading

Projekt Islandia 2021 czyli piechotą w głąb wyspy, pomiędzy lodowcami

Powiem Wam szczerze - na Islandii czuję jak hobbit w podróży do Mordoru :)

Wszystkie zdjęcia i filmy widoczne na tej stronie pochodzą z miejsc, które razem odwiedzimy.

To ja - Maciek

Co roku kupuję bilet na Islandię. W jedną stronę bo nigdy nie wiem kiedy wrócę. W 2021 znowu tak zrobię, bilet łatwo upolować za 300 zł w jedną stronę. Zazwyczaj zbieram ekipę fajnych ludzi i ruszamy w głąb Islandii.

Lecę tam w połowie czerwca, jeśli ktoś ma ochotę zabrać się razem ze mną, zapraszam do kontaktu.

Chociaż w Waszym przypadku oczywiście proponuję kupić również bilet powrotny (terminy poniżej).

Nie jest to wycieczka firmowa czy oferta biura podróży, po prostu zbieram chętnych facebookowych znajomych opracowujemy szczegóły, liczymy koszty i ruszamy w głąb pięknej Islandii. Pieszo, z plecakami i namiotami, w wgłąb Islandii pomiędzy lodowcami.

Te islandzkie szlaki tak mnie oczarowały kilka lat temu, że w zeszłym roku wróciliśmy tam w większym gronie, potem kolejna ekipa i do dzisiaj okazyjnie spotykamy się w różnych konfiguracjach na piwko, planszówki czy na wędrówki po bieszczadzkich szlakach.

Nie wiem co jest takiego magicznego w tym szlaku. Nie jest ekstremalne długi ale bardzo wdzięczny - czasem w ciągu dnia trzy razy zmienia się krajobraz aby następnego dnia marszu zaskoczyć kolejną, zupełne inna krainą.

Uff, na szczęście nie tylko ja mam tak z tym szlakiem, Kuba, który był w ekipie w zeszłym roku w tym roku również postanowił przejść ten szlak jeszcze raz - magia działa :)

Nie wszystkie rzeki damy radę przeskoczyć. Czasem trzeba będzie ściągnąć buty.

Ta trasa ma w sobie coś pięknego, bo w czasie dnia krajobraz (jak i pogoda) potrafi się zmienić kilka razy, raz idziemy przez śnieg po kostki, potem wchodzimy w krainę zniszczoną przez wulkan, idziemy krawędzią kanionu, przekraczamy rzekę i wchodzimy w piękną zieloną krainę niczym Shire z Hobbita. Dla fotografów i droniarzy orgazm na sucho!

↑ Tutaj też oczywiście wejdziemy :)

Idziemy dokładnie w te miejsca, które zarejestrowałem na poniższym filmie.

Oczywiście to tylko fragment, wycinek dyktowany pojemnością baterii, ponieważ na trasie trzeba je oszczędzać i nigdy nie wiedziałem, czy to już ten moment, żeby wypuścić drona i stracić energię czy poczekać na jeszcze lepszy moment :)

A tutaj opowiadam sporo o tym szlaku i o filmowej Islandii

Ekipa 2018 przed startem.

Najlepsze jest to, że zaczynamy przy spektakularnym wodospadzie Skógafoss, który jest obowiązkowym zestawem każdej wycieczki, a ten wodospad właśnie...

pojawił się w pierwszym odcinku 8 sezonu „Gry o tron”.

To tam właśnie, Jon Snow i Daenerys Targaryen odpoczywali chwilę po wspólnym locie na smokach. Tutaj możecie zobaczyć jak i gdzie kręcili ten odcinek.

Zatrzymuje się tam setki turystów dziennie. Zatrzymują się na chwilę, cykają fotkę i pędzą dalej. Ale niewielu wie, że wystarczy wejść na górę i tam już robi się coraz bardziej pusto, zaczyna się piękny szlak, wzdłuż kanionu, mijamy ponad 20 mniejszych wodospadów a potem… a potem to już idziemy wgłąb wyspy i Islandia odkrywa swoje inne walory.

Naszym celem jest kultowe i znane od wieków gorące źródło w Landamannalaugar pośród słynnych przepięknych tęczowych gór, gdzie możemy wymoczyć strudzone podróżą tyłki i porobić mnóstwo fot. Serio, to są takie góry, ze wystarczy tylko kadrować, nie trzeba podkręcać żadnych kolorów. Wszystkie miejscówki, które widzicie na zdjęciach i na filmie z drona na pewno odwiedzimy. I jeszcze więcej, bo wiem gdzie warto zboczyć trochę ze szlaku i zaliczyć kilka spektakularnych widoków.

W ciągu jednego dnia szlak będzie zmieniał się z zimowego na letni. Na pewno będzie zmieniała się również pogoda (jak to na Islandii). Na pewno nas trochę zmoczy deszcz, na pewno przewieje wiatr, ale i złapiemy też islandzkie słońce. Pełna paleta doznań.

I termin 2021

24 czerwca - 2 lipca (9 dni)

Zostało: 7 miejsc

II termin 2021

3 lipca - 11 lipca (9 dni)

Zostało: 7 miejsc

III termin 2021

12 lipca - 20 lipca (9 dni)

Zostało: 7 miejsc

Terminy sierpniowe? Zapytaj.

Oprócz tego, że podróżujemy odpowiedzialnie, ekologicznie - z poszanowaniem zasad jakie wyznają Islandczycy w związku z ochroną naturalnego krajobrazu, to w trosce o moje i Wasze bezpieczeństwo analizuję i sprawdzam dokładnie jak wygląda sprawa z COVID-19 i utrudnieniami w podróży - te informacje będziemy śledzić na bieżąco i niestety mogą one wpłynąć na pierwotny plan. W 2020 roku obyło się bez żadnych Covidowych utrudnień.

II termin 2021

3 lipca - 11 lipca (9 dni)

zostało: 7 miejsc

III termin 2021

12-20 lipca (9 dni)

zostało: 7 miejsc

Koszt całej wyprawy to ok. 3500 zł za osobę plus bilety na samolot (polecam sprawdzić połączenia z Wrocławiam, Warszawy, Katowic - tam wychodziło najtaniej (Wizzair). Zapytaj się o szczegóły, dostaniesz dokładną rozpiskę. trasy i warunków.

Cena zawiera:

  • opłaty za transport na Islandii,
  • opłaty za pola namiotowe,
  • jedną kolację/openbar jedzeniowy w jednym punkcie na trasie (serio, warto tam się zatrzymać, będziemy idealnie zmęczeni i głodni)
  • moją opiekę i know-how szlaku i wyprawy.

Cena nie zawiera:

  • jedzenia (te bierzemy i nosimy ze sobą - jak się spakować, co zabrać, przygotować - wszystko udostępniam w obszernym dokumencie),
  • ubezpieczenia (zwykłe ubezpieczenie turystyczne 40-90 zł),
  • opłat prysznicowych na polach namiotowych (500 ISK za 3-5 min),
  • wydatków osobistych.
  • obowiązkowego badania na obecność COVID-19 na lotnisku (jeśli takie będzie obowiązywało w 2021)
Ten mostek to prawie jak granica światów, ponieważ za chwilę zmieni się pora roku i będziemy kroczyć w śniegu.

Po zakończeniu szlaku można wracać do domu lub (to już we własnym zakresie) zostać kilka dni, wypożyczyć samochód i zrobić sobie objazd po innych spektakularnych atrakcjach - pozostawiam to już indywidualnej decyzji.

Jeśli ktoś jest zdecydowany, dajcie znać na priv najlepiej na moim prywatnym koncie na fejsie, lub na maila: maciek@mediafun.pl ogarniemy wszystkie potrzebne informacje, koszty, podam listę sprzętu, wyposażenia itp. Otrzymasz blisko 20 stronicowy poradnik jak się dokładnie przygotwać - tak aby było wszystko bezpiecznie i fun - w końcu to wakacje. Mam nadzieję, ze zbierze się fajna ekipa.

Zbieram grupy ok. 7-8 osób. Kto wcześniej nie chodził po górach, nie spał pod namiotem itd. też da radę – opiszę jak się przygotować i jak mnie przekonać, że warto taką osobę zabrać. Szlak nie jest wymagający, dziennie robimy 15-25 km, ale z plecakiem i całym dobytkiem trochę inaczej się to liczy. Jest to trekking, a nie wspinaczka wysokogórska, porównałbym to do trudniejszych i bardziej męczących wędrówek po Bieszczadach z kapryśną pogodą jeśli chodzi o skalę trudności. Więc spokojnie, każdy da radę, na priv podam więcej szczegółów.

Jaram się, serio.

Aha, ani razu nie zobaczymy nocy – ciągle będziemy mieli dzień i bardzo długą złotą godzinę. Noc zapada dopiero w sieprniu.

Przed samą wyprawą sporo rozmawiamy, przygotowujemy się, omawiamy sprzęt, tak (jeśli ktoś ma ochotę) nawzajem się uzupełniać, bo nie potrzebujemy przecież targać 10 kuchenek. Jeśli jesteś solo, tym bardziej daj znać wcześniej, na poprzedniej wyprawie trójka dziewczyn ogarnęła sobie trzyosobowy namiot - cieplej i lżej niż każda miałaby dźwigać „jedynkę”.

I jeszcze trochę fotek na końcu - mam nadzieję na jeszcze lepsze w tym roku.

Mimo śniegu - w krótkim rękawie

Przerwa na latanie dronem

Zejście w gęstą mgłę. I nie warto było się spieszyć, bo kiedy mgła odpuściła... dostaliśmy przepiękny widok.

Teraz bardziej księżycowo, ale ja wiem co czeka nas za horyzontem.

W tle stare pole lawy - tam rozbijemy jeden z naszych obozów.

Polska przejmuje ten teren :)

Finisz i szansa na ognisko w miejscu gdzie nie rośnie żadne drzewo :)

To była chyba 3 w nocy, niebo zrobiło się pięknie czerwone

Trochę jak kadr z filmu Czarnobyl :)

Tu gdzieś blisko musi być wulkan Eyjafjallajökull, którego nazwa, a raczej próby jej wymówienia zrobiły się małym sportem narodowym wśród turystów.

Kanion robi robotę, a niektóre barwy skał, które tam spotkamy powodują mały orgazm wśród geologów.

Niby woda za kolana, ale była bardzo zimna i prąd dość spory.

Niepozornie, ale wywrotka zaliczona i jedna krótkofalówka popłynęła z prądem rzeki.

Powoli wchodzimy z zaśnieżone góry, w tle jezioro nad którym nocowaliśmy i przeczekaliśmy jeden dzień na poprawę pogody - było warto wejść w góry przy lepszej pogodzie.

Opuszczamy zieloną krainę i wchodzimy w zaśnieżone góry.

Nie wiadomo jak długo ten śnieżny most wytrzyma. Ale zdążyliśmy przejść i zrobić szybką fotę.

Relaks na śniegu.

Nad przepaścią, ale jak w kosmosie.